Legia uciekła spod topora. Papszun chwali ławkę po thrillerze w Gdyni
Legia Warszawa zremisowała 2:2 z Arką Gdynia, choć jeszcze w 90. minucie przegrywała 0:2. Trener Marek Papszun podkreślał po meczu charakter zespołu i kluczową rolę rezerwowych.
Mecz w Gdyni długo układał się nie po myśli Legii Warszawa. Stołeczny zespół stracił dwa gole po stałych fragmentach gry i do samej końcówki przegrywał 0:2. Odwrócenie losów spotkania przyniósł Antonio Čolak, który pojawił się na boisku w 74. minucie i dwukrotnie trafił głową po rzutach rożnych.
Remis oznacza, że Legia nie wygrała już jedenastego ligowego spotkania z rzędu, ale przebieg meczu sprawił, że punkt w Trójmieście został przyjęty z ulgą. Warszawianie pokazali determinację i skuteczność w doliczonym czasie gry, odpowiadając na wcześniejsze zarzuty dotyczące braku charakteru.
Papszun zwracał uwagę na dobrą organizację Arki Gdynia oraz trudne warunki, w jakich przyszło rywalizować jego drużynie. Jednocześnie podkreślił znaczenie zmian i gry na dwóch napastników, która pozwoliła zepchnąć gospodarzy do defensywy w końcówce spotkania.
„To był szalony mecz. Gdy przegrywaliśmy 0:2, wydawało się, że jest po nas. Uratowali nas zawodnicy z ławki, a szczególnie Čolak. To efekt jego codziennej pracy i nastawienia” – powiedział Marek Papszun po meczu.
Choć seria bez zwycięstwa Legii nadal trwa, remis w Gdyni może mieć dla zespołu większe znaczenie mentalne niż czysto punktowe. Odrobienie dwóch bramek w końcówce na trudnym terenie to sygnał, że drużyna Papszuna wciąż potrafi reagować w kryzysowych momentach.
Arcyważne gole. Oby tak dalej, Antonio!
📸 @mat_kostrzewa pic.twitter.com/frTfNEEJsP— Legia Warszawa 🏆 (@LegiaWarszawa) February 7, 2026

Komentarze 2
DNO!!!
róbcie screena, Legia spadnie XD
Może cię zainteresować
Nowe problemy Real Madryt. Konflikt w szatni i rosnące napięcie
Czy USA mogą stracić mundial 2026 z powodu wojny? FIFA odpowiada na pytania o turniej w czasie konfliktu
Derby, które mogą rozstrzygnąć sezon. Milan musi zatrzymać Inter na San Siro
Griezmann śmieje się z Barcelony
Sensacja na San Siro! Dlaczego faworyt z Mediolanu rozpadł się pod norweską dyscypliną?