De Bruyne żegna się z Manchesterem City: „To mój dom, dzieci się tu urodziły. Klub będzie wygrywał beze mnie”
Belgijski pomocnik zagrał ostatni mecz na Etihad Stadium. Emocjonalne pożegnanie z kibicami
Kevin De Bruyne po dziesięciu latach żegna się z Manchesterem City. Wczoraj belgijski pomocnik rozegrał swój ostatni mecz na Etihad Stadium, a zespół Pepa Guardioli pokonał Bournemouth 3:1.
— Manchester to mój dom, to tutaj urodziły się moje dzieci. Przyjechałem z żoną Michelle z zamiarem pozostania na dłużej, ale nie spodziewałem się, że zostanę aż na 10 lat — powiedział De Bruyne.
— Wspólnie z drużyną i kibicami sprawiliśmy, że klub i całe miasto stały się jeszcze większe. Wygraliśmy wszystko. Grałem z pasją, kreatywnie, chciałem cieszyć się piłką i mam nadzieję, że inni też to czuli. Wszyscy – w klubie i poza nim – pomagali mi być lepszą wersją siebie. To zaszczyt dzielić szatnię z takimi zawodnikami — dodał.
— To drużyna stworzona do zwycięstw. Ludzie tutaj pracują niesamowicie ciężko, na boisku i poza nim. Klub będzie dalej wygrywał – ze mną lub beze mnie. Kibice będą wspierać zespół tak samo mocno, jak wspierali mnie przez dekadę.
— Wygrywając, chcesz jeszcze więcej. Chcesz inspirować całe miasto. Przeżyliśmy wspólnie sześć parad mistrzowskich – to było niesamowite. Zbyt wiele pięknych chwil, by je wszystkie zliczyć. To była przyjemność – zakończył Kevin De Bruyne, żegnając się z kibicami City.

Komentarze